Ilu ludzi tyle gotowych scenariuszy na film. Życie każdego człowieka jest inne. Jednym wiedzie się lepiej, a innym gorzej. A są i tacy, którzy nieustannie dostają cięgi od życia. I nie wiadomo co z tym zrobić? Nie pytać, dlaczego ja? Dlaczego przytrafia się to właśnie mnie? Gdy inni wciąż opływają w dobra i życie ich jest pełne sukcesów na każdym polu.
Czy może nie pytać dlaczego? Tylko przyjmować wszystko, co przynosi każdy dzień bez pytań, bez analizowania, bez żalu i pretensji, bez zazdrości. Przyjmować wszystko w spokoju i z wiarą w Miłosierdzie Boże.
Czasem patrzymy na ludzi, którym się wiedzie i powodzi. Oraz na ludzi, którzy nieustannie borykają się z trudnościami, jakie nastręcza im życie. To trzeba pamiętać o jednym, że każdy ma swój kłopot. I nikt nie jest szczęśliwy cały czas. Jak i nikt nie jest nieszczęśliwy całe życie. Gdyż życie jest falą. Ma przypływy i odpływy. Choć zdarza się też tak nie wiadomo czemu, że w życiu niektórych osób jest więcej odpływów niż przypływów? A w życiu innych jest odwrotnie. Mają częste przypływy, a niewiele odpływów i również nie wiadomo dlaczego tak się dzieje? Lecz nie jest to wiedza dla nas. Dlaczego tak jest wie tylko sam Pan Bóg. Matka księdza Jerzego Popiełuszki mawiała, że jak Pan Bóg da, tak ma być. Czyli trzeba przyjmować wszystko co niesie każdy dzień.
Nam ludziom nie pozostaje nic innego, jak tylko pogodzić się z odpływami, a cieszyć się tym, gdy zmienia się kolejność i nadchodzą przypływy. Cieszmy się wówczas nawet z niewielkiego przypływu.
Dlaczego ja?
Pytają rodzice „dlaczego ja” posiadający chore lub niepełnosprawne od urodzenia dziecko. I nie mogą pojąć, dlaczego ich dziecko spotkał tak ciężki los. A nie pytają „dlaczego ja” rodzice posiadający czworo niepełnosprawnych dzieci. Choć jest im niewyobrażalnie ciężko, to jednak wierzą w to, że ich życie i życie ich niepełnosprawnych dzieci ma sens. Pojmują to, że wszystko w życiu jest po coś. Choć tego nie rozumieją, lecz ufają w Mądrość i Miłość Boską. Nie tracą wiary, ani nadziei. Starają się robić wszystko, aby swoim niepełnosprawnym dzieciom stworzyć, jak najlepsze warunki póki oni rodzice żyją. Poza warunkami materialnymi okazują im wiele miłości i zainteresowania. Pokazują świat i dają możliwość doświadczenia wielu rzeczy.
A co najważniejsze nie wstydzą się swoich niepełnosprawnych, ułomnych, czy chorych dzieci. A to wcale nie jest łatwe. Gdyż wkoło znajdują się dzieci zdrowe, pełnosprawne, nieułomne, na które nikt nie zwraca na ulicy uwagi. Natomiast na dzieci niepełnosprawne patrzą wszyscy, których napotykają na ulicy.
Potem wraz z upływem lat starzejący się rodzice starają się zabezpieczyć swoje niepełnosprawne dzieci na wypadek, gdy ich rodziców zabraknie. Najczęściej załatwiają miejsca w domach opieki. Albo powierzają swoje dzieci rodzinie, co rzadko się zdarza, bo nie ma chętnych do takiej opieki. Są też przypadki, choć jest to bardzo trudna sytuacja dla rodziców, że rodzice Modlą się o odejście swoich dzieci przed własną śmiercią. Zanim rodzice umrą pragną swoje niepełnosprawne dzieci powierzyć najlepszej, bo Bożej opiece i opiece Matki Najświętszej. To również jest objaw rodzicielskiej troski i miłości. Choć to jest bardzo ciężkie i niewyobrażalnie trudne dla rodziców.