Respektowanie granic dziecka

GRANICE TO SŁOWO, KTÓREGO MOŻEMY UŻYĆ W LICZNYCH KONTEKSTACH, A W PRZYPADKU WYCHOWYWANIA DZIECKA PADA ONO WYJĄTKOWO CZĘSTO. JEDNAK DO CZEGO TAK NAPRAWDĘ SIĘ ONO ODNOSI? GRANICE W TYM ZNACZENIU, O KTÓRYM BĘDZIEMY TUTAJ MÓWIĆ, NIE SĄ CZYMŚ NAMACALNYM. JAK PISZE AGNIESZKA STEIN, TO BARDZIEJ
NASZ SPOSÓB OPISYWANIA SWOJEGO TERYTORIUM – ZARÓWNO W ZNACZENIU
FIZYCZNYM, JAK I PSYCHOLOGICZNYM. GRANICE POZWALAJĄ NAM NA STWIERDZENIE, GDZIE ZACZYNA SIĘ I KOŃCZY DANA OSOBA.

CZYM WŁAŚCIWIE SĄ GRANICE?
Rozpoczęcie rozwiązywania problemów z wyznaczaniem granic dziecka A. Stein zaleca od uznania, że dziecko też ma swoje granice i należy je ochraniać oraz szanować. Zwraca uwagę na lekceważoną czasem przez rodziców autonomię dziecka. Pisze o tym, że aby dziecko czuło się dobrze samo ze sobą (oraz z bliskimi), to musi mieć wpływ na to, co się dzieje z jego ciałem. Stąd chce mieć możliwość proszenia o pomoc, ale i decydowania o tym kto mu tej pomocy udzieli. Nierzadko zdarza się, że rodzice myślą, że dziecko nimi manipuluje, specjalnie przedłuża podejmowanie decyzji, np. kto go zapnie w foteliku samochodowym.
Rodzice upierają się i nie dopuszczają takiego wyboru mówiąc, że bronią swojej decyzji w imię zasady: „dziecko tu nie rządzi”. Zapytani o to, jaka inna ważna potrzeba stoi za ich decyzją mówią, że w sumie żadna. Czy forsowanie władzy rzeczywiście jest drogą do budowaniu bliskiej relacji? Kiedy rodzice uświadomią sobie z jak ważną potrzebą
dziecka ich władza jest w konflikcie, często przyznają, że nie mieli o tym pojęcia. Zmienia to ich nastawienie z walki z maluchem na chęć zapewnienia mu okazji do zaspokajania jego równie ważnej, a czasem nawet ważniejszej, potrzeby autonomii. Nie zawsze jest to możliwe,
ale przyznajmy, że wybranie rodzica, który poczyta bajkę do snu, który zapnie buty może przyjść wówczas łatwiej – mówi Wioletta Przenniak-Cołta, certyfikowany coach ACC z miskuleczka.pl

JAKIE SĄ ŹRÓDŁA PRZEKRACZANIA GRANIC?
Przede wszystkim powodem jest presja świata zewnętrznego. Wydaje nam się, że nasze dziecko musi koniecznie zachowywać się tak, jak oczekuje od tego głos większości. Sądzimy, że skoro ktoś (najlepiej z tytułem doktora) coś powiedział, to musi być to słuszne.

Podczas spotkań z coachem rodzice przyglądają się swoim przekonaniom i nawykom. Pod czujnym okiem coacha odkrywają, jak wiele z nich im nie służy w tworzeniu bliskiej relacji z dzieckiem. Chociażby fakt, że rodzic zawsze musi być konsekwentny. Zdarza się, że rodzice po dokładnej analizie swoich zachowań dochodzą do wniosku, że pozostając przy podjętej w silnych emocjach decyzji, zachowują się krzywdząco wobec swojego dziecka. Odkrywają, że nie chcą pełnić roli zaślepionego władcy, ale rodzica, który ma serce i potrafi
przyznać się do pomyłki. Wielu z rodziców jest przekonanych, że trzeba się dzielić i zmusza do dzielenia się zabawkami swoje dziecko, chociaż źle się z tym czuje. Nie każdy zweryfikuje, skąd bierze się ból żołądka ani poczucie winy. Na szczęście coraz więcej rodziców świadomie zgłębia wiedzę i świadomie wybiera swoje reakcje na zachowania dziecka.

JAKIE SĄ SKUTKI PRZEKRACZANIA GRANIC?
W sytuacji, w której przekraczamy i nie respektujemy granic dziecka spotykamy się z oporem. Maluch zaczyna wtedy manifestować swoją niechęć, upiera się przy swoim stanowisku, protestuje i jest nieskory do współpracy. Odnosząc się chociażby do jedzenia – kiedy dziecko
jest zmuszane do spożywania nielubianych produktów, najpewniej nie będzie chciało w ogóle jeść. Przekraczanie granic odbije się na rodzicach rykoszetem, jeżeli nie zorientują się co robią. A jak te granice są przekraczane? Szantażowanie, straszenie, kłamanie itp. Łamanie granic dziecka ma daleko idące konsekwencje. Maluch może chcieć budować mury, chroniąc się przed kontaktem z innymi. Robi to, by nie narażać się na złe traktowanie. Może zrezygnować całkowicie z ochrony swoich granic, bo utraci wiarę, że jego potrzeby mają dla kogokolwiek znaczenie. Zmniejsza to gotowość dziecka do komunikowania swoich potrzeb, a to z kolei utrudnia komunikację i zrozumienie w relacji z innymi.

CO DAJE DZIECKU SZANOWANIE JEGO GRANIC?
Można się zastanawiać: „ale po co właściwie rozpoznawanie i respektowanie granic?”. Otóż jest mnóstwo powodów, dla których warto interesować się tym, co wywołuje u dziecka dyskomfort. Szanowanie jego granic zdaniem A. Stein pozwala mu na:
•rozpoznawanie swojej odrębności,
•dbanie o siebie w zdrowy sposób,
•współpracę i rezygnację z niektórych swoich potrzeb w imię zachowania równowagi,
•protestowanie, kiedy ktoś narusza jego granice.
Dzięki respektowaniu jego granic budujemy zdrową, bezpieczną relację rodzic-dziecko, która ułatwia kontakt oraz ogranicza liczbę problemów, które mogłyby pojawić się w przyszłości naszej pociechy. Ułatwia mu to także bycie samodzielnym oraz skłania do reagowania na dziejącą się mu krzywdę. Szanowanie granic dziecka stanowi niesamowity fundament dla relacji w przyszłości.

SKĄD WIEM, ŻE PRZEKRACZAM GRANICE?
Należy uważnie obserwować dziecko, to dzięki temu będziemy w stanie dostrzec, kiedy coś mu nie pasuje, przeszkadza. Nie musimy na siłę zmuszać go do wykonania jakiejś czynności, ponieważ dziecko jest skłonne samo to zrobić, jeżeli da mu się przestrzeń. Czasem wystarczy dać dziecku trochę czasu na podjęcie decyzji, nawet jeśli w pierwszym odruchu powiedziało „nie”. Zazwyczaj po chwili namysłu usłyszymy: „no dobra”. Jednak warto być gotowym na przyjęcie dziecięcego NIE, mieć też pewność o co nam chodzi, kiedy i jak mówimy NIE. Tu za lekturę obowiązkową W. Przenniak-Cołta poleca książkę „NIE Z MIŁOŚCI” Jesper Juul.
Uznawanie podejmowania decyzji przez dziecko za jego niepotrzebne widzimisię będzie naruszało jego samodzielność. To także narzucanie mu naszej woli, zgadywanie myśli dziecka - „Bo my wiemy lepiej kiedy dziecko jest głodne, zmęczone i chce się przytulić”. Trzeba sobie uświadomić, że nie wiemy i jedyną osobą, która może nam to zasygnalizować jest nasze dziecko.
Kiedy przekraczamy lub nie zauważamy granic dziecka, wykazuje ono niechęć w stosunku do proponowanych przez nas działań już od narodzin. Chociażby to, że płacze jeśli bierze go na ręce nie ta osoba, którą sobie życzy. Płacze kiedy zbyt długo jest samo, a potrzebuje z rodzicem kontaktu. Większe dzieci, których potrzeby, granice są lekceważone często nawet nie słuchają nas, nie reagują na nasze słowa ani gesty. Bywa, że krzyczą, są agresywne, albo zamykają się przed nami tworząc mury w relacji. Warto zatem jeśli zależy nam na budowaniu więzi z dzieckiem zatrzymać się i przynajmniej zauważyć to, co dla dziecka ważne, by bardziej świadomie zdecydować co zrobimy.


Autor: Aleksandra Popiel