Poszukiwania niani idealnej - vol. 4

Nie powiem, że nie straciłam nadziei, bo nie byłaby to prawda. Kilka miesięcy szukania i nic. Może od początku mieliśmy za wysokie wymagania a może to wszystko przez to, że od początku wiedziałam, czego oczekuję i żadna z przedstawianych przez Agencję Niań kandydatek nie wpisywała się w stworzony przeze mnie profil niani idealnej.
Któregoś styczniowego dnia rozmawiałam z moją przyjaciółką, która od lat ma tą samą nianię dla swojego synka (notabene taką, z której jest wyjątkowo zadowolona), że nie możemy znaleźć nikogo sensownego do opieki nad Zacharym. Obiecała, że popyta wśród znajomych. Jakiś czas później zadzwoniła do mnie, że niestety wszyscy, których udało jej się zapytać w tej sprawie, nie mają żadnej wolnej niani na podorędziu. Byłam tym poważnie zmartwiona, tym bardziej, że w perspektywie miałam zaplanowany pobyt w szpitalu. Jak się później okazało niejeden.

Agencja nadal szukała niani dla nas, ja jednak zdążyłam poważnie zrazić się do takiej formy pośrednictwa. Każda osoba, która kiedykolwiek zajmowała się np. rekrutacją, wie, że należy dokładnie rozpoznać potrzeby klienta w zakresie jego oczekiwań co do poszukiwanego kandydata do pracy a po spotkaniu klienta z kandydatem zebrać szczegółowy feedback. Mnie natomiast pytano jedynie o to, czy dana kandydatka nam się spodobała i czy chcemy ją zatrudnić. Jeśli moja odpowiedź była negatywna, nikt nie pytał mnie o powód jej odrzucenia. W taki sposób można szukać niani dla dziecka do ukończenia przez nie osiemnastego roku życia. Zupełnie bezcelowe.

Kiedy naprawdę przestałam już wierzyć, że uda nam się znaleźć kogoś na oczekiwanym przez nas poziomie, zadzwoniła do mnie owa przyjaciółka informując, że mama dziecka chodzącego z jej synkiem do przedszkola musi rozstać się z nianią, która była u nich przez ostatnie trzy lata i szuka dla niej nowego domu. Dzieci chodzą już do przedszkola, ona sama przestała pracować, więc opieka niani nie jest im już potrzebna. Podchodziłam do tego kontaktu dosyć sceptycznie. Jako, że byłam z synkiem u dziadków, rozmowę rekrutacyjną postanowił przeprowadzić Tata. Wiedziałam, że jeśli niania przetrwa ten sprawdzian, to poradzi sobie ze wszystkim. Spodziewałam się, że rozmowa potrwa maksymalnie 20 minut. Nie dawałam jakichkolwiek szans na to, żeby trwało to dłużej. Zadzwoniłam do taty Zaca po pół godzinie i okazało się, że jeszcze rozmawia. Wykonałam telefon po godzinie i okazało się, że rozmowa jeszcze trwa. Interesujące. Po jakiś kolejnych dwudziestu minutach zadzwonił do mnie bardzo pozytywnie nastawiony do kandydatki na nianię ze słowami: „Moim zdaniem, lepszej nie znajdziemy” a że praktycznie nigdy się nie myli, musiałam w pełni zawierzyć jego ocenie.

Niania okazała się fantastyczna i dokładnie taka, jaką chciałam mieć. Przy pierwszym moim spotkaniu z nią od razu po wejściu przeprosiła, że nie przywita się w tej chwili ze mną i z synkiem, bo musi najpierw umyć ręce. Prosta rzecz a jakże ważna. Patrząc na jej kontakt z dzieckiem od razu widać, że ma doświadczenie. Sama ma dwóch synów, wnuków, opiekowała się dziećmi od kilku lat (i to zawsze chłopcami, z jednym wyjątkiem). Ma wyższe wykształcenie, jest elokwentna i oczytana. Lubię ją jako osobę, nie przeszkadza mi jej obecność – wręcz przeciwnie. Mam spokojną głowę, gdy zajmuje się moim dzieckiem czy też wychodzi z nim na spacer. Wiem, że włos mu z głowy nie spadnie.

Poza tym uwielbia naszego synka, spędza z nim aktywnie czas. Bardzo dużo mu czyta, opowiada, śpiewa po polsku i angielsku, kreatywnie się z nim bawi. Zgłosiła nawet kilka wniosków racjonalizatorskich i udało jej się wprowadzić je w życie bezboleśnie dla obu stron, np. spanie tylko w łóżeczku o określonych porach, wprowadzenie stałego harmonogramu dnia. Gondola, w której do tej pory usypialiśmy Zaca, poszła od razu w odstawkę. Jej obecność i opieka nad naszym dzieckiem były nieocenione podczas mojego miesięcznego pobytu w szpitalu. Mimo przeogromnej tęsknoty, którą odczuwałam w każdej minucie rozłąki z dzieckiem, mogłam skupić się na sobie i swoim zdrowiu, wiedząc że Maluch jest w dobrych rękach i ma czułą i troskliwą opiekę niani i swojego Taty.

Poszukiwania niani trwały u nas cztery miesiące. Jeśli jakaś mama planuje powrót do pracy i nie ma obok siebie babci bądź kogoś innego, kto będzie mógł zająć się dzieckiem, powinna zaplanować to z wyprzedzeniem. Mogę powiedzieć z pełną świadomością, że nie warto i nie można rezygnować ze swoich standardów i oczekiwań. Niania to osoba, z którą będziemy chcieli związać się długoterminowo, z którą będziemy zostawiać nasze dziecko, która pod naszą nieobecność zostanie w domu. Musi być to osoba godna zaufania oraz odpowiedzialna, która zapewni dziecku bezpieczeństwo i będzie podchodziła do swojej pracy z entuzjazmem. Nie trudno znaleźć osobę, która włączy dziecku bajki i cały dzień spędzi na kanapie. Pytanie, czy właśnie tego chcemy? Cieszę się, że nie zdecydowałam się na kogoś przypadkowego, bo pewnie nasza współpraca byłaby bardzo krótka.   

 
Planowałam zajmować się samodzielnie synkiem przez pierwszy rok, tak jak robiłam to przez siedem miesięcy jego życia. Niestety nie udało się. Moja choroba spowodowała, że potrzebowaliśmy wsparcia w opiece nad nim. Ludzie mogą różnie mówić, czy też oceniać nasze postępowanie, ale pamiętajcie, że to nasze życie. Nikt, kto nie jest w naszych butach, nie ma prawa tego oceniać.

Podczas pobytu w szpitalu otrzymałam telefon od osoby, która uważa się za moją przyjaciółkę i która bardzo dobrze mi życzy. Dała mi do zrozumienia, że jestem wyrodną matką, bo moje dziecko wychowują obce osoby. Jak mogę myśleć o leczeniu, gdy mam małego synka, który potrzebuje mojej obecności. Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Najważniejszą osobą, która motywuje mnie do działania w walce o sprawność i jak najdłuższe zachowanie formy, jest właśnie Zac. Jeśli ktoś tego nie rozumie i nigdy nie był w takiej sytuacji, nie ma prawa wypowiadać się na ten temat i w szczególności tak to oceniać. Przykre niezmiernie.

Życząc Wam cudownych chwil spędzonych z Waszymi pociechami, dużo słońca i tylko wyjątkowych i wspaniałych niań, pozdrawiam Was wiosennie. Czerpcie z otaczającego nas, budzącego się do życia piękna pełnymi garściami!