Odwieczna wojna płci

- Oooo! To macie parkę! Ale Wam się udało! Gratulacje! - od narodzin syna usłyszałam to zdanie niezliczoną ilość razy.

Nikt nie pytał czy marzyliśmy o takiej konfiguracji. Okazało się, że posiadanie “parki” jest powszechnie uznanym ideałem, który powinien napawać rodziców dumą. Niektórzy uparcie twierdzą, że im to wszystko jedno, aby “było zdrowe”. Inni natomiast mają z góry określoną wizję rodziny. Pół biedy, jeśli wyobrażenie jest zgodne z rzeczywistością. Gorzej, gdy los spłata figla.

         

Niezgodna

Ostatnio na jednym z forum dla rodziców trafiłam na rozpaczliwy wpis jednej z przyszłych mam. Prosiła, by inni użytkownicy podali jej zalety posiadania syna. Dziewczyna była tuż przed rozwiązaniem i od kilku miesięcy oswajała się z myślą, że będzie miała w domu Małego Mężczyznę, ale … zupełnie nie potrafiła sobie z tym poradzić! Od zawsze marzyła o Córeczce - dziewczynce, której będzie zaplatała warkocze, chodziła na zakupy, plotkowała o chłopakach. Od razu zaznaczyła, że dla niej samej problem, który narodził się w
jej głowie, jest mocno abstrakcyjny i prosi, by jej za to nie linczować, nie podawać argumentów o zdrowiu noworodka czy innych w typie: “zobaczysz i pokochasz”. Chciała po prostu zmienić swój sposób myślenia i spojrzeć na sytuację z innej perspektywy- zbudować w wyobraźni wizję radosnej przyszłości z nowonarodzonym synkiem. Zaczęłam się zastanawiać, co mogłabym jej napisać z perspektywy mamy, która ma w domu “parkę”.

Wenusjanka i Marsjanin

Moje dzieci są skrajnie różne - począwszy od wyglądu (Pyszczol to moja kopia, natomiast Bąbla Ojciec by się nie wyparł) przez temperament, na charakterze kończąc. Czy pewne zachowania można przypisać do płci? Jaka jest różnica w opiece nad dziećmi w pierwszych miesiącach życia?

Pyszczol od zawsze był do bólu dziewczęcy - subtelny, wrażliwy i delikatny. Odkąd nauczyła się robić “cacy” wszyscy dookoła mieli pozdzierane policzki od wielogodzinnego głaskanie po buzi. W przypadku Bąbla po takim okazaniu uczuć mogłabym spokojnie udać się na obdukcję, jako ofiara przemocy domowej. Podbite oko, krwawiąca warga czy uszkodzony nos -
próbowaliśmy nauczyć Syna nieco delikatności, ale zaowocowało to tym, że cała
zabawa straciła sens.

Różnice odczuwałam nawet podczas karmienia piersią - Pyszczol wpatrywał się głęboko w moje oczy i potrafił “memłać” pierś przez godzinę, na co Bąbelkowi szkoda czasu. Podchodzi jak do baru, zamawia “setkę”, którą pospiesznie wypija, rozglądając się na boki i wraca do zabawy.

Pyszczol szybciej zaczął mówić,uznając potrzebę komunikacji za wyższą, a Bąbel chodzić, jakby stawiając na rozwój fizyczny. Swoją drogą rzuca przedmiotami z taką sprawnością, jakiej siostra nie wykształciła w sobie przez kilka lat życia.

Na niepowodzenia córka reagowała płaczem, syn ewidentnie się złości i uparcie dąży do zdobycia zakazanej rzeczy. Mogłabym wymieniać w nieskończoność. Oczywiście, wszystkie te różnice w zachowaniu można również tłumaczyć różnicami w charakterze czy temperamencie, ale wydaje mi się, że większość opisanych zachowań można, przynajmniej zwyczajowo, przypisać do danej płci. Ale najlepsze jeszcze przed nami :)

Coś w tym musi być!

Bąbelek ewidentnie jest fanem sportu. Generalnie ignoruje telewizor - nawet oglądana przez siostrę bajka nie wzbudza żadnego zainteresowania. Natomiast gdy tylko na ekranie pojawia mecz tenisa, piłki nożnej czy ręcznej - od razu zamiera i głośno komentuje wydarzenia, pokrzykując raz na jakiś czas: “ooo! ooo!”. Na początku myślałam, że chodzi o przemieszczającą się piłkę, ale skoki narciarskie wywołały podobny entuzjazm. I
powiedzcie mi skąd taki mały szkrab wie, że oglądanie sportu jest “fajne”?

W oczekiwaniu na Bąbelka, wyciągnęłam i odświeżyłam niemowlęce zabawki Pyszczola. Bąbelek mając do wyboru całą gamę grających, trzeszczących i szeleszczących zabawek, ewidentnie wybierał te o bardziej chłopięcym designie, pomimo uporu siostry, która za wszelką cenę przekonywała go o zaletach i atrakcyjności swoich słodko-różowo ulubieńców.

Mamie na forum nie odpisałam. Gdyby zadała to samo pytanie, ale dotyczące córki, też nie wiedziałabym, co powiedzieć, ponieważ wszelkie wyobrażenia o tym, kim i jakie będą moje dzieci, staram się odsuwać od siebie jak najdalej, by potem nie wymagać od nich realizacji. Jestem ciekawa, co Wy byście odpowiedziały tej mamie?