Moje duże dziecko

Pierwszy pobyt w szpitalu minął mi szybko. Mój partner cały czas był z Maluchem, więc nie miałam powodów do obaw, bo jest najwspanialszym Tatą pod słońcem. Może być ekstremalnie zmęczony, ale dla Zaca zawsze ma uśmiech, czułości i tysiące pomysłów na zabawę. Mała buzia na widok Taty od razu się rozpromienia i mimo czasem wieczorowej pory wstępuje w niego energia i od razu ma chęć, żeby rozrabiać i dokazywać. :) Uwielbiam na nich patrzeć. Więź ojca z synem jest bardzo ważna.

Im starszy jest Zac, tym czas ma większe znaczenie dla jego rozwoju. Mój ostatni (dwutygodniowy) pobyt w szpitalu był dla mnie bardzo trudny. Niesamowicie tęskniłam za synkiem, myślałam o nim nieustannie, prosiłam ciągle Tatę o zdjęcia i filmiki, żeby chociaż w niewielkim stopniu być na bieżąco. Na zdjęciach nie widać jednak tak dobrze postępów w rozwoju i zachowaniu dziecka. W międzyczasie Tata zaczął korzystać z pomocy Niani, co było dla Zaca dodatkowym bodźcem do uczenia się nowych rzeczy i poznawania świata z nową
osobą w jego życiu, z którą zaczął spędzać dużo czasu.

Gdy wróciłam do domu, ciężko było mi poznać moje własne dziecko i to wszystko stało się w jedyne 14 dni. Niewiarygodne! Czułam się trochę tak, jakbyśmy musieli poznać się na nowo. Toż to przecież jest już duży chłopiec! 8,5 miesiąca, ubranka na 86 centymetrów, zupełnie inna aktywność ruchowa. Zauważyłam, że przestały już interesować go posiadane zabawki, więc trzeba było wymienić asortyment na inny i dokupić książeczki, które wprost uwielbia!
Potrafi bardzo długo skupić uwagę, lubi gdy mu się czyta, pokazuje obrazki, opowiada. Nawet gdy jest marudny, jest to doskonały sposób, aby go uspokoić i
wyciszyć.

Do tego na topie są teraz klocki, podłogowa mata dla dzieci, która ma wyciągane elementy (w mgnieniu oka wszystko jest w kawałkach), pudełko z wyciętymi otworami, do których wrzuca się elementy w odpowiednich kształtach, opakowanie zawierające w sobie jajka z otwieranymi skorupkami, które również uczy kształtów, kolorów i bardzo rozwija sprawność małych rączek i paluszków. Pozostałe (niemowlęce) zabawki poszły zupełnie w odstawkę. Trzeba będzie je zebrać wraz z za małymi ubrankami i wysłać do Domu Samotnej Matki. Może inne dzieci będą mogły mieć z nich trochę radości.

Zac niedawno jeszcze pięknie przesypiał noce, ale odkąd boleśnie ząbkuje, jest z tym naprawdę duży problem. Próbowaliśmy różnych żeli na dziąsła, Nurofenu Forte dla dzieci, jednakże skutki ich działania były niezauważalne. Po kilku nieprzespanych nocach i wykończeniu naszym i Zaca, postanowiłam zadzwonić do mojej położnej, która w takich ekstremalnych sytuacjach sypie pomysłami jak z rękawa. ;) Wyglądając i czując się jak zombie po nocy, podczas której Zac przespał pół godziny, ja zaś zupełnie nic, błagałam ją o jakiś skuteczny przepis, żeby ulżyć jemu i przy okazji nam. ;) Ze stoickim spokojem doradziła
mi czopki Viburcol, żel na dziąsła zawierający Lidocainę (stosujemy Dentinox N) i Pedicetamol stosowane przed spaniem. Problemy zniknęły jak ręką odjął. Zdarza mu się teraz popłakać kilka razy przez sen, ale jest o niebo lepiej. Przede wszystkim jest w stanie zasnąć i przespać całą noc, z dwoma przerwami na jedzenie. Nie możemy więc narzekać.

Niebawem czeka mnie kolejny, tym razem trzytygodniowy, pobyt w szpitalu i na samą myśl o rozstaniu z synkiem jest mi bardzo ciężko. Muszę jednak podjąć się tego dla jego dobra. Zac musi mieć aktywną i sprawną mamę.