Kilkuetatowa mama.

AGNIESZKA DZIENISZEWSKA – AUTORKA BLOGA WWW.BUUBA.PL
MAMA DWÓJKI DZIECI ROK PO ROKU. JAKUBA I OLIVIERA. KILKUETATOWA,
WIELOZADANIOWA, W WOLNYCH CHWILACH MIĘDZY JEDNYM KOTLETEM A DRUGIM, MIĘDZY JEDNYM ETATEM A DRUGIM, MIĘDZY JEDNYM DZIECKIEM, A DRUGIM, I TRZECIM
– TATKIEM, ZNAJDUJE CZAS BY PISAĆ BLOGA. I JESZCZE ROBIĆ DO NIEGO ZDJĘCIA!

           

Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem bloga? Czy decyzja o rozpoczęciu dojrzewała długo, czy była raczej spontaniczna?

Z moim zapałem bywa różnie, często bywa słomiany i tak samo było z decyzją o założeniu bloga. Przez całą ciążę byłam przekonana, że założę go zaraz po porodzie, jednak dzidziuś tak mocno rozwalił moje serce na części pierwsze, że z miłości nie chciałam zakładać tego bloga. Tak mocno go kochałam, (to była miłość od pierwszego wejrzenia!), że nie chciałam się dzielić jego wizerunkiem ze światem. Czułam w sobie taką magiczną więź do dziecka, która mi nie pozwalała na to. Jakoś po dwóch miesiącach dojrzałam do tej decyzji na nowo. Stwierdziłam, że zakładam i kropka. Pomógł mi mój niezastąpiony mąż i przyjaciółka, która
mnie w ten pomysł na nowo wepchnęła.

Czy łatwo jest zmotywować się do pisania, przy wielu obowiązkach domowych i szybkim tempie życia, czy zdarza się, że nie ma Pani siły lub ochoty pisać?

Takie myśli przewijają się przez głowę każdego dnia. Ale też i w przeciwną stronę, czasem
w głowie kiełkuje tyle pomysłów na nowe posty podczas szarej codzienności i pracy, że aż głowa eksploduje! A gdy już się ma chwilę wieczorem by to wszystko spisać, to w głowie pojawia się pustka ze zmęczenia. Oczywiście jest ciężko, ale nikt nie powiedział, że będzie
lekko. Codzienność często przytłacza, bałagan w domu również, piętrzące się talerze i czekające kotlety do usmażenia. Ale z tym jeszcze da się coś zrobić, gorzej z dzieckiem przyczepionym do nogawki! Nie mogę usiąść do komputera by napisać post, gdy oni (moja dwójka) plączą się wokół nóg. Serce mi na to nie pozwala, chciałabym z nimi spędzić każdą
chwilę, więc staram się pisać gdy śpią, a często śpią dopiero po 22… poszły w tatusia ;)

Skąd bierze Pani inspiracje i tematy?

Powiem szczerze, że na początku było bardzo ciężko. Byłam mamą, która dopiero wkracza
w szeroko rozumiane macierzyństwo i tak naprawdę to guzik wie. Dziś jestem po wielu przejściach z moimi maluchami, a scenariusz na nowe posty pisze nam samo życie. Śmieszne sytuacje, oraz te które opiewają grozą są na porządku dziennym i chętnie dzielę się nimi z moimi czytelnikami. Oczywiście pikantne smaczki zostawiam dla siebie. Macierzyństwo ma wiele podtematów, każdy jest ciekawy, interesuje czytelnika i na każdy można się wypowiedzieć. Od porodu, poprzez karmienie piersią, szczepienia – to jest dopiero burza! Do każdego etapu rozwoju dziecka, od poczęcia, aż do 18 roku życia. Poprzez urządzanie pokoików, miejsca do spania i tak dalej. Tematów jest mnóstwo, potrzeba tylko je wyciągnąć
z życia codziennego i bardziej przybliżyć!

Jaką radę dałaby Pani blogerkom, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z pisaniem?

Mogę dać tylko jedną radę: aby od samego początku do końca były w 100% profesjonalne, każdy ich post by był przemyślany, i by się nie wstydziły tego co robią! Blogów teraz jest niesamowicie dużo, powstają jak grzyby po deszczu i mimo tak dużej ilości, potrafię wyłapać te, które od samego początku mają potencjał. Opiewają dobrym tekstem i pięknymi zdjęciami, mają piękny profesjonalny szablon, a to wszystko składa się na całość i się bardzo ceni! Bo dobrą pracę widać gołym okiem!

Co blogowanie wniosło do Pani życia?

Szybciej byłoby mi napisać, czego nie wniosło do mojego życia! Blogowanie to jest coś niesamowitego, to jest uczucie, które ma się non stop w głowie. NON STOP! Nieustannie w głowie kotłują się myśli na temat nowych postów, na temat realizacji sesji zdjęciowych.
Nieustannie odpisuje się na wiadomości, czyta komentarze, zerka na polubienia. To wszystko jest motorem napędowym i chce się więcej. Bo najlepszą nagrodą jest uznanie ludzi. Lubimy robić coś, co jest doceniane, prawda?
Blogowanie również postawiło mi na drodze wiele życzliwych osób, z którymi się przyjaźnię do teraz. Ale i wręcz przeciwnie, otworzyło oczy na innych, i przestrzegło. Poszerzyło mi horyzonty na fotografię, która moją pasją była od zawsze, oraz jako tako poprawiło
mi warsztat piśmienniczy. Obeznało mnie w silniku wordpressa, nauczyło sporo rzeczy z informatyki. Nauczyło kontaktu z ludźmi, sprawiło, że mogłam zwiedzić wiele miejsc. Blogowanie naprawdę rozwija, i to w każdej dziedzinie. W każdej!

Jakie ma Pani plany/projekty na rok 2016?

Największym planem jest jeszcze większy rozwój bloga. Chciałabym móc temu poświęcać większą ilość czasu. Mam nadzieję, że uda mi się z realizacją. Po cichu marzy mi się wydanie fotoporadnika dla mam. Nie tylko tych blogujących. Dla wszystkich, które robią zdjęcia swoim pociechom. Ale to ććśśśś… to tajemnica, nie chcę zapeszać! ;)
Chciałabym się rozwijać i mieć jeszcze większą siłę napędzania ludzi w szczęśliwe macierzyństwo. Staram się to robić każdego dnia, chociażby pisząc, że rozsypane klocki lego, na które możemy niechcący nadepnąć, to największe szczęście, jakie mogło nas spotkać. Czym by było nasze życie bez rozsypanych klocków lego? Czy nie byłoby takie czarno białe, i wyblakłe? Bo czym jest życie bez dzieci! :)

                                                 

www.buuba.pl